Niepokojący spadek konsumpcji – co grozi firmom?

Prognozy gospodarcze na 2013 są nieciekawe dla przedsiębiorców, szczególnie w sektorach, w których znaczącą rolę odgrywa konsumpcja produktów (FMCG, gastronomia) oraz usług rozrywkowych i rekreacyjnych.

 Przyczyna – ludzie kupują mniej

Spadek konsumpcji jest nie duży, ale zauważalny. 1% w skali kraju odbija się szczególnie na przedsiębiorcach prowadzących działalność w dużych miastach – tam najszybciej dochodzi do perturbacji. Te obszary najszybciej też z kryzysu wychodzą. Jeśli chodzi o mniejsze miejscowości – te mogą odczuć falę uderzeniową za kilka miesięcy, bądź padną ofiarą regulacji rządowych.

Gospodarka w trudnym okresie

Jeżeli przedsiębiorcy planują oszczędzanie, to należy to robić przy jak najmniejszej utracie kapitału i potencjału biznesowego. Z tego względu nie należy hamować inwestycji – jeśli już to zmniejszać budżet na procesy najmniej potrzebne (to już każdy sam musi określić wedle własnego potencjału). Inną metodą będzie zmniejszenie inwestycji w nowe obszary rynku. Spowolnienie rozrostu firmy ma oczywiście niekorzystne skutki w perspektywie długoterminowej, ale doraźnie pozwala przetrzymać trudny okres, gdyż zazwyczaj największa część kapitału kierowana w nowe obszary biznesu szybko nie osiąga poziomu rentowności.

Spadek zatrudnienia

Jednym z rozwiązań, jakie widać w statystykach jest spadek zatrudnienia. W porównaniu do stycznia 2012 spadło ono prawie o 1%. Jest to sytuacja niebezpieczna zarówno dla pracodawców jak i pracowników i redukcji zatrudnienia powinno się unikać.

Chwilowo może wzrosnąć wydajność pracy, bo ludziom zależy na posadach – szczególnie jeżeli są obciążeni kredytami, bądź pracują w miejscu, gdzie ciężko jest znaleźć dogodne zatrudnienie w okolicy i na podobnych warunkach (na przykład w mniejszych miastach).

 rywalizacja

Konstruktywna i negatywna rywalizacja

Należy mieć również na uwadze, że podtrzymywanie patowej sytuacji w firmie pobudza negatywne emocje. Mogą się rodzić konflikty między zespołami lub poszczególnymi pracownikami. O ile rywalizacja ma swoje pozytywne oblicza, powinniśmy dbać o to, by przybrała formę tak zwanej konstruktywnej rywalizacji – w obrębie której zespoły konkurują ze sobą ze względu na pobudki motywacyjne, nie zaś ze względu na wykazanie lepszych wyników.

Negatywna rywalizacja ma działanie destruktywne na wewnętrzny przepływ kapitału ludzkiego w firmie.

Pracownicy zacieśniają więzi, toteż część wiedzy krąży w zamkniętym obiegu zamiast wpływać na rozwój całego przedsiębiorstwa. Tworzą się również dysproporcje w wydajności poszczególnych zespołów – z tego względu inaczej trzeba planować zadania. Należy też być świadomym, że w skrajnych przypadkach może dojść do trudnych sytuacji interpersonalnych, czego pracodawca powinien unikać, bo to on ponosi odpowiedzialność za relacje między pracownikami w firmie.

Czy zmieniają się trendy sprzedaży detalicznej ze względu na kryzys?

Z pewnością, ale myślę, że powinniśmy mówić tu raczej o krótkoterminowej modzie niż o trendzie. Każdy z nas dąży do podnoszenia swojej jakości życia, zatem chwilowe obcięcie wydatków jest działaniem doraźnym – nawet jeżeli stosuje je większa część ludności.

Można wskazać kilka zachowań, które obserwujemy w ostatnim okresie:

  • ludzie przesiadają się z aut na komunikację miejską
  • chętniej kupowana jest odzież dyskontowa lub promocyjna niż markowa
  • powodzeniem zaczynają się cieszyć tańsze, zamienne produkty żywnościowe – choć w tę przestrzeni najmniej osób decyduje się oszczędzać
  • ludzie rzadziej korzystają z płatnych rozrywek towarzyskich (kino, teatr, restauracje, ośrodki sportowe) – chętniej szukają dyskontów i promocji grupowych

Sugestią może być stworzenie oferty na ten kryzysowy okres. Należy jednak pamiętać, by wskazać wyraźnie, że jest to oferta jakościowo gorsza i dlatego tańsza – by konsumenci nie nawykli do korzystania z niej nawet po okresie kryzysu.

Konsekwencje gospodarcze

Niebezpieczeństwo idzie też od makroskali – już teraz GUS zaznacza, że ze względu na oszczędności do skarbu państwa nie wpłynie odpowiednia kwota z podatków. Dochody budżetowe mogą wynieść aż o 10 mld zł mniej niż zaplanowało Ministerstwo Finansów. Możemy zatem spodziewać się kolejnych cięć budżetu lub poszczególnych sektorów gospodarki. Na taką ewentualność trzeba się zabezpieczyć, ale w tej chwili nie można nic przewidzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*